Czy ICO jest bezpieczne?

ICO, czyli Initial Coin Offering, to w świecie inwestycji pojęcie istniejące dopiero od kilku lat, ale całkiem szybko zdobywające zainteresowanie zarówno wśród przedsiębiorców szukających sposobów na pozyskanie funduszy, jak i wśród potencjalnych inwestorów. Czy warto się nimi interesować?

Jak to działa?

Zacznijmy od postaw, czyli krótkiego wyjaśnienia czym jest owo ICO. W największym skrócie jest to połączenie idei zbiórki społecznościowej (czyli popularnego crowdfoundingu) ze światem kryptowalut. W ramach zbiórki generowane są swego rodzaju „cegiełki” nazywane tokenami, a osoby zainteresowane wsparciem inwestycji mogą je wykupywać za określoną przez emitenta kryptowalutę. Mechanizm ten jest prosty w działaniu, a przy okazji szybki.

Czy warto spoglądać na ICO?

Z punktu widzenia inwestorów ICO ma zarówno plusy, jak i minusy. Co więcej, również dla samych zbierających taki model finansowania oprócz pewnych przewag przynosi również zagrożenia. Trzeba jednak przyznać, iż istnieją spektakularne przykłady sukcesów Initial Coin Offering.

Świetnym na to przykładem jest chociażby firma Golem Network. Pomysł na biznes był bardzo innowacyjny i ambitny: stworzyć bazę „mocnych” komputerów, a następnie dzierżawić ich moc obliczeniową wszystkim, którzy są tym zainteresowani, a jednocześnie nie opłacałoby im się kupować własnego sprzętu. Wycena inwestycji siłą rzeczy była duża, a sam Golem Network zdecydował się w listopadzie 2016 roku na zbiórkę poprzez ICO. Efekt? W ciągu 29 minut zebrano wpłaty, które po przeliczeniu na złotówki warte były 34 miliony!

Ciekawym przykładem ICO, który zakończył się ogromnym sukcesem, było zbieranie środków na rozwój kryptowaluty Ethereum. Wtedy zgromadzono „tylko” równowartość 2,3 miliona dolarów i trwało to „aż” 12 godzin, ale dodać trzeba, że miało to miejsce kilka lat wcześniej, gdy kryptowaluty były mniej popularne, niż obecnie (choć i wtedy temat był już nośny).

Mocne i słabe strony ICO

Dla podmiotów poszukujących funduszy ICO może wydać się interesujący ze względu na łatwość pozyskania środków, które na dodatek potencjalnie mogą sporo zyskać na wartości od momentu przeprowadzenia zbiórki do pełnego ich spożytkowania. Z drugiej strony warto pamiętać, że działa to w dwie strony – jeżeli dana kryptowaluta zanotuje nagłe spadki wartości, może się okazać, że spełnienie obietnic danych inwestorom będzie mocno utrudnione.

Co to oznacza dla inwestorów? Głównie to, że najlepiej ograniczyć rozważane ICO tylko do tych, które opierają się na kryptowalutach o stabilnej pozycji – co w praktyce oznacza głównie Bitcoiny oraz Ethereum (skądinąd to ostatnie jako środek płatniczy jest popularniejsze od bardziej znanego Bitcoina).

Jednak najważniejsze, co powinno zostać przeanalizowane, to dokładny opis planowanej inwestycji i informacje o samym zbierającym. To ważne, ponieważ w przeciwieństwie do „tradycyjnego” crowdfundingu odbywającego się na platformach typu Kickstarter, brakuje tu mechanizmów gwarantujących zwrot środków w przypadku nieuzbierania odpowiednich kwot.

Odrębnym tematem jest również to, co obiecują emitenci tokenów wykupywanych w ramach ICO. Nie zawsze są to udziały w samym przedsięwzięciu – równie dobrze mogą to być pakiety usług, jakie będą wykonywane po zrealizowaniu projektu. Jako inwestujący musisz sam określić, czy to drugie będzie Ci się opłać.

Czy ICO jest bezpieczne?

Mniejsza kontrola nad ICO sprawia, że może być ono łatwym celem dla potencjalnych oszustów. Przynajmniej w teorii, bo w praktyce oczekiwania inwestorów co do do przedstawienia precyzyjnego planu rozwoju projektu (a często także przedstawienia jakiejś wersji testowej) sprawia, że wyłudzenia są utrudnione. Trzeba mieć jednak na względzie, że według statystyk co dziesiąte ICO jest właśnie „spalone”.

Czy 10 procent to dużo? I tak i nie. Część ekonomistów przedstawia pogląd, według którego działa tu mechanizm podobny jak w przypadku inwestowania w start-upy w tradycyjny sposób – przy odpowiednio starannym przyglądaniu się założeniom poszczególnych projektów i inwestowaniu w większa ich liczbę w dłuższej perspektywie czasu środki powinny się zwrócić. Całkowicie jednak ryzyka się nie wyeliminuje. Z drugiej strony wartość inwestycji w niektórych przypadkach potrafi wzrosnąć o nawet kilka tysięcy procent.

Gdzie inwestować w ICO?

Najbardziej obiecujące ICO mają to do siebie, że inwestorzy potrafią wykupić wszystkie tokeny w ciągu godzin, czy nawet – jak w przypadku Golem Network – minut (choć zdaża się, że mimo wszystko zbiórka trwa dłużej). Co za tym idzie jeżeli ktoś jest zainteresowany zbliżającymi się emisjami, powinien śledzić ich spisy i z wyprzedzeniem analizować udostępniane informacje na temat planowanego rozwoju danego projektu. Służą temu specjalne serwisy agregujące informacje na temat trwających emisji, jak chociażby CoinSchelude, ICO Calendar, czy Smith + Crown.

Nowych zbiórek w modelu ICO przybywa obecnie w tempie kilkudziesięciu w każdym miesiącu, a wraz z kolejnymi doniesieniami o świecie kryptowalut (nie tylko Bitcoina) tendencja ta rośnie. Śledzić rozwój sytuacji na pewno warto, ale nie można zapominać o ryzyku spekulacyjnym, jakie towarzyszy kryptowalutom samym w sobie.